czwartek, 25 października 2012

Od początku, raz jeszcze

Czytelnicy, którzy śledzą moje poczynania od niedawna, nie będą tego wiedzieć, a ci którzy są ze mną dłużej - pamiętać, ale oryginalne "Z górnej półki" nie było tylko Facebookowym dodatkiem do mojego bloga w Polityce, a... blogiem samym w sobie. Pomysł narodził się któregoś styczniowego dnia 2010 roku, a sam blog stał się miejscem, w którym przez kolejny rok dzieliłem się swoimi przemyśleniami o kinie; głównie w formie odnośników do zewnętrznych publikacji. 

Fanpage był - i jest - naturalnym przedłużeniem i rozwinięciem tamtej działalności, ale gdy w międzyczasie pojawiła się propozycja prowadzenia bloga filmowego w Polityce, ten na Blogspocie najpierw zszedł na dalszy plan, a w konsekwencji został przeze mnie mocno zaniedbany.

Nie licząc pojedynczych, sporadycznych prób, przez blisko półtora roku nie pojawiały się tu żadne nowe materiały. Z prostego względu: nadmiar codziennej pracy uniemożliwiał mi publikowanie dodatkowych treści, a rolę podstawowego przekaźnika dla różnych myśli, komentarzy i spostrzeżeń przejął fanpage. Dzisiaj, gdy niektóre z publikowanych tam wpisów zaczęły rozrastać się z kilku zdań do kilku akapitów, a ich zasięg i długowieczność ogranicza mechanika szybko rotujących treści na Facebooku, postanowiłem na stare śmieci powrócić. Od teraz materiały zamieszczane tylko tam, np. cykl o Hitchcocku czy "Hollywood (nie)znane", na fanpage'u będą tylko linkowane i właśnie tutaj pojawią się w całości.

Z tej okazji poddałem blog poważnemu liftingowi. Usunąłem stare treści, zostawiając sobie tylko dwa wpisy: jeden testowy, drugi - wtedy, dwa i pół roku temu, niezwykle dla mnie ważny - będący wspomnieniem miłego wyróżnienia ze strony tygodnia "Wprost". Zmieniłem też layout na bardziej przejrzysty, wyrzuciłem zbędne gadżety, poprawiłem czcionki i paletę barw. Mam nadzieję, że efekt końcowy jest przyjemny dla oka, a samo miejsce odżyje na nowo. 

piątek, 27 maja 2011

A jednak żyje: Trylogia (1974-1988)


Trzyodcinkowa, antyaborcyjna dysputa Larry'ego Cohena dziwnie na przestrzeni lat ewoluowała: pierwszy film, nakręcony jeszcze w 1974, to niskonakładowa, ale ambitna pozostałość po "Dziecku Rosemary", podczas gdy ostatni, z roku 1987, bezwstydnie ociera się o pełnokrwisty camp.

Cohen, popularny niegdyś scenarzysta telewizyjny i reżyser filmów blaxploitation, nakręcił "A jednak żyje!" dla Warner Bros. za niemałe - jak na jego ówczesne doświadczenia - pieniądze, które obskurny, niskobudżetowy horror niespodziewanie podniosły do studyjnej średniej. Bohaterami jego filmu było małżeństwo, które wydało na świat upiornego potomka. Pałający żądzą mordu noworodek zabił lekarzy i uciekł z sali porodowej...

środa, 5 maja 2010

Złota Strona Tygodnia



Z przyjemnością informuję, że skromny mój blog otrzymał od tygodnika "Wprost" wyróżnienie o nazwie Złota Strona Tygodnia, którym premiowane są najciekawsze zdaniem przyznającego je jury witryny danego okresu. W uzasadnieniu napisano:
Imponująca jest tu lista zrecenzowanych filmów, od najnowszych do całkiem wiekowych – nic dziwnego, autor jest dziennikarzem i krytykiem filmowym, piszącym dla Stopklatki, Wirtualnej Polski i magazynu Esensja. W zalewie produkcji filmowych strona może być drogowskazem przy wyborze wartościowych pozycji pod warunkiem, że będziemy pamiętać, iż - jak podkreśla sam autor - to "czysto spersonalizowane spojrzenie na kino".
Wyróżnienie jest dla mnie o tyle istotne, że najczęściej przyznaje się je portalom sterylnym, profesjonalnie zaprojektowanym, marketingowo rozwiniętym i, co chyba najistotniejsze, mającym spory zasięg. Na ich tle mój raczkujący blog wydaje się wręcz pewną osobliwością. Tym bardziej cieszy mnie przyznany tytuł! Z tej okazji chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom, których chęć odwiedzin, powrotu i wyrażenia własnej opinii motywuje mnie do ciągłej pracy nad rozwoje i formułą tego bloga. Mam nadzieję, że Was nie zawiodę.