poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Hitchcock #20: Starsza pani znika (1938)


Przedostatni, przed wyjazdem do Hollywood, film Hitchcocka zrealizowany w Wielkiej Brytanii, pozostaje jednocześnie tym najbardziej znanym i – co często się pomija – najbardziej kompleksowym, przynajmniej dla tego etapu jego twórczości. I choć przez kolejne dziesięciolecia przylgnęła do „Starszej pani…” łatka kina niedzielnego (nie bez powodu - Hitch nigdy nie zrobił nic bardziej uroczego), to aura niezobowiązującej rozrywki stanowi tu tylko pierwszą z wielu warstw filmu, z których najważniejszą jest ta polityczna.

piątek, 29 marca 2013

Hollywood (nie)znane #1: Archiwum


Jesienią ubiegłego roku na fanpage'u bloga pojawił się nieregularny cykl, w którym przybliżałem mało znane fakty i anegdoty z bliższej lub dalszej przeszłości Hollywood. Kolejne wpisy dotyczyły popularnych wówczas aktorek, filmów, sesji zdjęciowych, fotografów czy ogólnych trendów, często w ujęciu "spoza kadru". Po pewnym czasie pomysł zarzuciłem - zorientowałem się, że chwile, które próbuję ocalić od zapomnienia, zabija medium, jakie do tego wybrałem.

środa, 27 marca 2013

Dopóki piłka w grze (2012)


Nowy film z Clintem Eastwoodem ma charakterystyczną cechę niemal wszystkich jego ekranowych występów z ostatniego ćwierćwiecza – jako sędziwy idealista, aktor raz wtóry odkrywa, że do cyfrowego świata pasuje niczym analogowy zegarek. Jest jednak w jego melancholijnym jojczeniu, tęsknocie za dawnymi zasadami i ciągłej niezgodzie na galopującą rzeczywistość coś nieodparcie urokliwego. I potrzebnego. Tym bardziej szkoda, że sam film koncentruje się na nieco innych zagadnieniach.

wtorek, 26 marca 2013

Inspektor Gadżet #1: Joggingowy worek na śmieci


Kostiumów z „Poradnika pozytywnego myślenia” nie znajdziemy pośród tegorocznych nominacji do najważniejszych nagród branżowych, a to właśnie strój z tego filmu wzbudzał w ubiegłym sezonie największe emocje. Worek na śmieci, w którym bohater Bradleya Coopera uprawia jogging, przeszedł już do historii – od czasu premiery powstały na jego temat liczne anegdotki i parodystyczne skecze.


poniedziałek, 25 marca 2013

Hitchcock #19: Młody i niewinny (1937)


Kolejny film Hitchcocka – luźna adaptacja powieści kryminalnej Josephine Tey – pozwala dokonać pewnej podsumowującej obserwacji na temat czterech jego poprzednich dokonań. Oto bowiem okazuje się, że „Młody i niewinny” jest pierwszym jego zrealizowanym dla studia Gaumont kryminałem, niemającym politycznego nadbagażu. 

sobota, 23 lutego 2013

piątek, 22 lutego 2013

wtorek, 19 lutego 2013

Hitchcock #18: Tajny agent (1936)


Czwarty z rzędu wspólny thriller szpiegowski Hitchcocka i Charlesa Bennetta jest jednocześnie tym najbardziej kontrowersyjnym. Adaptacja popularnej powieści Josepha Conrada pod paroma względami wyprzedzała swój czas, dlatego premierę przyjęto z mieszanymi uczuciami. Dziś pozostaje jednym z najciekawszych dokonań Hitcha z tego okresu.

Bohaterem filmu jest tajemniczy pan Verloc (Oskar Homolka), zaangażowany terrorysta, który na co dzień wiedzie żywot… właściciela kina. Już w pierwszej scenie Verloc doprowadza do olbrzymiej awarii prądu w Londynie, a z kolejnych dowiadujemy się, że plany jego organizacji sięgają znacznie dalej. Pod względem fabularnym, na tym etapie jest to jeszcze dość przejrzysty kryminał, w którym stawką jest demaskacja utajnionej tożsamości. Żona bohatera (Sylvia Sidney) nie wie o jego drugim życiu, ale Scotland Yard jest już na tropie – w łaski pani Verloc niepostrzeżenie wkrada się pracujący pod przykrywką detektyw (John Loder).

Hitchcock długo bawi się w przeciąganie liny, klucząc pomiędzy trójką bohaterów, którzy wzajemnie się podchodzą – detektyw usiłuje zdemaskować kiniarza, kiniarz stara się wywieść w pole detektywa, a zakleszczona między fascynacją tym pierwszym, a przywiązaniem do tego drugiego kobieta usilnie chce ich zrozumieć. Na pół godziny przed końcem filmu dokonuje się jednak dość istotna wolta, która diametralnie zmienia ich wzajemne relacje i towarzyszące im motywy.


czwartek, 17 stycznia 2013

Hitchcock #17: Bałkany (1936)


Trzeci film Hitchcocka zrealizowany dla brytyjskiego oddziału Gaumontu nie jest tak dynamiczny jak "Człowiek, który wiedział za dużo" i tak wyrafinowany jak „39 kroków”, ale pod paroma względami okazuje się od nich ciekawszy i lepiej skonstruowany.

Zaczyna się od sfingowanej śmierci. Pisarz grany przez Johna Gielguda zostaje "uśmiercony" przez brytyjski wywiad i wysłany z tajną misją do Szwajcarii. Tam poznaje "przydzieloną" mu żonę (Madeleine Carroll) i sprzymierzeńca (Peter Lorre), z którymi wytropić ma niemieckich szpiegów. Jak to jednak u Hitchcocka bywa, nic nie jest takie, jakim się początkowo wydaje, a seria "tożsamościowych" pomyłek prowadzi do drastycznych konsekwencji. Hitch i współpracujący z nim po raz kolejny Charles Bennett nakładają kolejne warstwy prawdy jedną drugą, dodają do nich ślepy przypadek, a następnie przyglądają się czy i jak odnajdą się w tej plątaninie ich bohaterowie.

Obserwowanie trójki głównych bohaterów staje się w pewnym momencie clou seansu, a następująca w jego połowie bezsensowna i przypadkowa zbrodnia - ciekawym określnikiem ich charakterów. Ktoś będzie zbrodnią wstrząśnięty, kogoś innego w ogóle nie obejdzie...

środa, 9 stycznia 2013

7 ulubionych komiksów 2012


Nie jestem pewien, czy przeczytałem wystarczającą ilość albumów i czy w ogóle mam ku temu odpowiednie kompetencje, dlatego zamiast tworzyć jakąś wielce kontrowersyjną listę najlepszych komiksów minionego roku, postanowiłem wyszczególnić te, które - po prostu - najbardziej mi się podobały.

Kolejność przypadkowa. 


Bez końca

Gdyby William S. Burroughs tworzył komiksy, wyglądałyby pewnie tak, jak ten. Znakomity debiut Pawła Garwola i Romana Lipczyńskiego splata w sobie obsesyjne przywiązanie do detalu i paranoje wynikające z codziennej rutyny, ale jednocześnie jest to twór autonomiczny, zatopiony w tłumionych lękach pokolenia dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestoparolatków. Dla mnie debiut roku.


Rozmówki polsko-angielskie

Autobiograficzny cykl anegdot zarobkowych z Wielkiej Brytanii, gdzie debiutująca tym komiksem Agata Wawryniuk udała się przed laty z przyjaciółmi. Czasem bywa śmiesznie, czasem strasznie, ale niczego nie dyktuje tu - w przeciwieństwie do kilku głośniejszych rozliczeniówek tego typu - żal czy złość. Wspaniałe są za to detale - Wawryniuk celnie i sumiennie, choć rzadko w krzykliwy sposób, tropi absurdy brytyjskiego rynku pracy i polskiej nań inwazji, a pomysłowe kadry często służą jej za zręczną metaforę. Gdyby w Polsce istniał komiks "środka" (bo nie oszukujmy się, to u nas wciąż ekskluzywna, kulturalna nisza), tak właśnie mógłby wyglądać.