wtorek, 26 marca 2013
Inspektor Gadżet #1: Joggingowy worek na śmieci
Kostiumów z „Poradnika pozytywnego myślenia” nie znajdziemy pośród tegorocznych nominacji do najważniejszych nagród branżowych, a to właśnie strój z tego filmu wzbudzał w ubiegłym sezonie największe emocje. Worek na śmieci, w którym bohater Bradleya Coopera uprawia jogging, przeszedł już do historii – od czasu premiery powstały na jego temat liczne anegdotki i parodystyczne skecze.
poniedziałek, 25 marca 2013
Hitchcock #19: Młody i niewinny (1937)
Kolejny film Hitchcocka – luźna adaptacja powieści kryminalnej Josephine Tey – pozwala dokonać pewnej podsumowującej obserwacji na temat czterech jego poprzednich dokonań. Oto bowiem okazuje się, że „Młody i niewinny” jest pierwszym jego zrealizowanym dla studia Gaumont kryminałem, niemającym politycznego nadbagażu.
sobota, 23 lutego 2013
piątek, 22 lutego 2013
wtorek, 19 lutego 2013
Hitchcock #18: Tajny agent (1936)
Czwarty z rzędu wspólny thriller szpiegowski Hitchcocka i Charlesa Bennetta jest jednocześnie tym najbardziej kontrowersyjnym. Adaptacja popularnej powieści Josepha Conrada pod paroma względami wyprzedzała swój czas, dlatego premierę przyjęto z mieszanymi uczuciami. Dziś pozostaje jednym z najciekawszych dokonań Hitcha z tego okresu.
Bohaterem filmu jest tajemniczy pan Verloc (Oskar Homolka), zaangażowany terrorysta, który na co dzień wiedzie żywot… właściciela kina. Już w pierwszej scenie Verloc doprowadza do olbrzymiej awarii prądu w Londynie, a z kolejnych dowiadujemy się, że plany jego organizacji sięgają znacznie dalej. Pod względem fabularnym, na tym etapie jest to jeszcze dość przejrzysty kryminał, w którym stawką jest demaskacja utajnionej tożsamości. Żona bohatera (Sylvia Sidney) nie wie o jego drugim życiu, ale Scotland Yard jest już na tropie – w łaski pani Verloc niepostrzeżenie wkrada się pracujący pod przykrywką detektyw (John Loder).
Hitchcock długo bawi się w przeciąganie liny, klucząc pomiędzy trójką bohaterów, którzy wzajemnie się podchodzą – detektyw usiłuje zdemaskować kiniarza, kiniarz stara się wywieść w pole detektywa, a zakleszczona między fascynacją tym pierwszym, a przywiązaniem do tego drugiego kobieta usilnie chce ich zrozumieć. Na pół godziny przed końcem filmu dokonuje się jednak dość istotna wolta, która diametralnie zmienia ich wzajemne relacje i towarzyszące im motywy.
czwartek, 17 stycznia 2013
Hitchcock #17: Bałkany (1936)
Trzeci film Hitchcocka zrealizowany dla brytyjskiego oddziału Gaumontu nie jest tak dynamiczny jak "Człowiek, który wiedział za dużo" i tak wyrafinowany jak „39 kroków”, ale pod paroma względami okazuje się od nich ciekawszy i lepiej skonstruowany.
Zaczyna się od sfingowanej śmierci. Pisarz grany przez Johna Gielguda zostaje "uśmiercony" przez brytyjski wywiad i wysłany z tajną misją do Szwajcarii. Tam poznaje "przydzieloną" mu żonę (Madeleine Carroll) i sprzymierzeńca (Peter Lorre), z którymi wytropić ma niemieckich szpiegów. Jak to jednak u Hitchcocka bywa, nic nie jest takie, jakim się początkowo wydaje, a seria "tożsamościowych" pomyłek prowadzi do drastycznych konsekwencji. Hitch i współpracujący z nim po raz kolejny Charles Bennett nakładają kolejne warstwy prawdy jedną drugą, dodają do nich ślepy przypadek, a następnie przyglądają się czy i jak odnajdą się w tej plątaninie ich bohaterowie.
Obserwowanie trójki głównych bohaterów staje się w pewnym momencie clou seansu, a następująca w jego połowie bezsensowna i przypadkowa zbrodnia - ciekawym określnikiem ich charakterów. Ktoś będzie zbrodnią wstrząśnięty, kogoś innego w ogóle nie obejdzie...
środa, 9 stycznia 2013
7 ulubionych komiksów 2012
Nie jestem pewien, czy przeczytałem wystarczającą ilość albumów i czy w ogóle mam ku temu odpowiednie kompetencje, dlatego zamiast tworzyć jakąś wielce kontrowersyjną listę najlepszych komiksów minionego roku, postanowiłem wyszczególnić te, które - po prostu - najbardziej mi się podobały.
Kolejność przypadkowa.
Bez końca
Gdyby William S. Burroughs tworzył komiksy, wyglądałyby pewnie tak, jak ten. Znakomity debiut Pawła Garwola i Romana Lipczyńskiego splata w sobie obsesyjne przywiązanie do detalu i paranoje wynikające z codziennej rutyny, ale jednocześnie jest to twór autonomiczny, zatopiony w tłumionych lękach pokolenia dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestoparolatków. Dla mnie debiut roku.
Rozmówki polsko-angielskie
Autobiograficzny cykl anegdot zarobkowych z Wielkiej Brytanii, gdzie debiutująca tym komiksem Agata Wawryniuk udała się przed laty z przyjaciółmi. Czasem bywa śmiesznie, czasem strasznie, ale niczego nie dyktuje tu - w przeciwieństwie do kilku głośniejszych rozliczeniówek tego typu - żal czy złość. Wspaniałe są za to detale - Wawryniuk celnie i sumiennie, choć rzadko w krzykliwy sposób, tropi absurdy brytyjskiego rynku pracy i polskiej nań inwazji, a pomysłowe kadry często służą jej za zręczną metaforę. Gdyby w Polsce istniał komiks "środka" (bo nie oszukujmy się, to u nas wciąż ekskluzywna, kulturalna nisza), tak właśnie mógłby wyglądać.
niedziela, 6 stycznia 2013
Hitchcock #16: 39 kroków (1935)
"39 kroków",
najpopularniejszy z brytyjskich filmów Hitchcocka, stanowi naturalne przedłużenie
wątków i możliwości podjętych rok wcześniej w "Człowieku, który wiedział za dużo". Alfred
miał trochę czasu, by oswoić się z wolnością i budżetem, jakie gwarantował mu
świeży kontrakt z brytyjskim oddziałem studia Gaumont, dlatego tym razem udało
mu się uniknąć popełnionych przy tamtym projekcie błędów.
Oba filmy sporo
łączy. Podobnie, jak w przypadku "Człowieka…", Hitchcock podjął współpracę z
utalentowanym dramaturgiem i scenarzystą Charlesem Bennettem. O ile jednak przy
fabule poprzedniego ich filmu pracowały jeszcze cztery inne osoby, tutaj za
scenariusz odpowiadał wyłącznie on. Zmiany widać gołym okiem: intryga jest
ciekawsza, bardziej żwawa i zaskakująca. Bennettowi można też przypisać
obecność pierwszego z hitchcockowskich McGuffinów, czyli motywu popychającego fabułę,
ale nie mającego nań żadnego wpływu. W tym przypadku jest nim sam tytuł,
odwołujący się do nazwy organizacji szpiegowskiej, którą zdekonspirować chce
główny bohater.
"39 kroków" to
najdoskonalszy z thrillerów szpiegowskich, jakie Hitchcock z Bennettem zrobią w
latach 30. (a będą to jeszcze m.in. "Tajny agent" czy "Bałkany") i wyraźny krok
naprzód w stosunku do kilkunastu filmów nakręconych przez Hitcha dla British
International Pictures.
Hitchcock #1-15: Archiwum
W czerwcu na facebookowym fanpage’u bloga zapoczątkowałem cykl, w którym opisywałem kolejne tytuły z filmografii Alfreda Hitchcocka. Wpisy pojawiały się średnio trzy razy w tygodniu, a filmy dobierane były w kolejności, w jakiej zostały nakręcone. "Projekt" miał zakończyć się około października, ale ze względu na osobne obowiązki, w pewnym momencie musiałem go zawiesić. Teraz pora do niego wrócić.
Cykl podejmuję od numeru #16 - "39 kroków". Poprzednie odsłony (#1-15) zgromadzone są tutaj:
Hitchcock #1-8: 1925-1929. Lata nieme
Hitchcock #9-14: 1929-1932. Próba dźwięku
czwartek, 15 listopada 2012
Hollywood (nie)znane: Louise Brooks
106 lat i 1 dzień temu urodziła się Louise Brooks, jedna z najbarwniejszych i najbardziej uzdolnionych gwiazd kina niemego, przedwcześnie zapomniana aktorka, która swoim stylem i charakterem przetarła szlaki dla Marleny Dietrich, Grety Garbo czy nawet słynnej Kiki z Montparnasse'u. Okrutnym żartem historii jest w tym kontekście fakt, że w powszechnej świadomości zapisała się raczej swoją charakterystyczną fryzurą (czarny bob z gładką grzywką), niż nieprzeciętnym talentem aktorskim i nieprzystającą do ówczesnego Hollywood dezynwolturą.
Pieszczotliwie nazywana Lulu, zaczynała na początku lat 20. jako tancerka i aktorka. Wystąpiła w kilku rewiach i popularnych filmach, ale zniechęcona wyzyskiem i katorżniczymi mechanizmami hollywoodzkiego systemu studyjnego, otwarcie nim gardziła. W 1929 zerwała kontrakt do ze studiem Paramount i wyjechała do Niemiec, gdzie zagrała w dwóch ikonicznych i przełomowych dzisiaj, ale ocenzurowanych i niedocenionych w dniu premiery filmach lokalnego eksperymentatora G.W. Pabsta - "Puszce Pandory" i "Dzienniku upadłej dziewczyny". Dziś oba stanowią zaskakującą wyrwę w hermetycznym profilu kina weimarskiego u progu kina dźwiękowego.
To filmy świeże, dynamiczne, będące mieszaniną mocnej satyry społecznej i przysadzistego dramatu, otwarcie buntujące się przeciwko zakłamanej obyczajności swoich czasów. Brawurowo poprowadzone przez Pabsta, ale tętniące życiem głównie dzięki Brooks, zjawiskowej, dziewczęcej uwodzicielce w "czarnym hełmie", jak nazywano jej fryzurę. Postęp technologiczny i skomplikowana sytuacja polityczna w Europie nie sprzyjały jednak kinu Pabsta - w dniu premiery, okaleczone przez cenzurę, przepadło w zalewie komercyjnych produkcji dźwiękowych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








